Opublikowany w Na bieżąco

13.08.2020 Problemy z koncentracją.

Trzeci dzień z Asertinem. Nie widzę niepokojących objawów. Jestem spokojniejsza mimo kołatajacego serca. Ale mam problemy z zapominaniem i jestem trochę rozkojarzona. O ile leki mnie nie zamulaja to mam problem z koncentracją i zapominam.

Póki co nie mam wyjścia. Najgorsze że nie ma miejsca na terapii. Trzeba czekać aż ktoś skończy. Nie wiem czy to koronawirus czy po prostu ludzie sobie nie radzą. Mogę iść prywatnie przynajmniej na razie lub szukać gdzieś indziej. Troche szkoda mi kasy kilka stów miesięcznie. W skali roku kupilabym niezły samochód.: )

Coś muszę znaleźć może w innym mieście.

Jeszcze półtorej godziny i do domu. 🙂 Jutro wolne za 15 sierpnia.

Żyć nie umierać 🙂

Opublikowany w Na bieżąco

12.08.2020 Myślałam, że to nie problem. Drugi dzień Asertin.

T ma non stop pretensje i to jeszcze teraz kiedy chce coś zrobić ze swoim życiem. Pyta mnie czy teraz już będzie dobrze? A skąd ja mogę to wiedzieć. Bardzo bym chciała, ale gwarancji nie mogę dać.

Nie wiem właściwie jaka powinnam być. Jaką on by chciał dziewczynę. Twierdzi ze nic z nim nie chce robić. Kiedy jestem na niego zła nie mam ochoty nic z nim robić to chyba normalne.

Teraz T ma urlop. Zawozi mnie do pracy i przywozi. No myślałam że to nie problem, a jednak. Non stop słyszę że nie ma czasu, że nic nie może robić bo musi po mnie jeźdZić. Mam już tego dość. Zacznę jeździć sama i mam to w nosie.

Wczoraj nie wzięła Trittico bo lekarz zlecił mi inne leki. Rano byłam bardzo niespokojna w sumie nadal jestem. Jest 10, chce już do domu. Jakoś nie bardzo się dzisiaj czuje i nie ma co robić. Takie siedzenie wykańcza. Czas w ogóle nie leci. I jeszcze szef na głowie.

Opublikowany w Na bieżąco

11.08.2020 wizyta u psychiatry. 1 dzień Asertin

Było ciężko. Dawno już nie kołatało mi tak serce. Tak sie nie bałam. Ale dałam radę. Poszłam na wizytę. Dostałam lek Asertin i Propranolol doraźnie właśnie na te kołatania.

Boli mnie dziś głowa. Schodzę z ilości kawy. Najśmieszniejsze jest to, że dzisiaj myślałam że pije normalną. I tak jakoś ta głowa mi nie przechodzi. Zwykle kilka łyków i spokoj a tu nic. Dopiero niedawno sie zorientowałam że to kawa zbożowa. 🙂

Co do leków to mam brać pół tabletki przez cztery dni a potem całą. Kontrola za miesiąc.

Opublikowany w Na bieżąco

10.08.2020 In vitro jedyna szansa.

Zgłębiam temat coraz bardziej. Mimo, że o swojej chorobie dowiedziałam sie 10 lat temu. Nadal jest ona na tyle mało znana, że ja sama mało o niej wiem.

Czego sie dowiedziałam?

Że możliwe jest tylko in vitro. To w moim przypadku potwierdzi jeszcze lekarz. Ale tak utwierdzał ekspert z forum nasz bocian. Przy zespole Kallmanna tylko in vitro. 15 tysięcy kiedy ja to uzbieram. Mam czas i tak nie planuje ciąży już. Jeśli w ogóle. Musielibyśmy jeszcze odwiedzić poradnie genetyczną żeby potwierdzić jakie jest zagrożenie że dZiecko miało by to chorobę co ja.

Niby jak wdroży się wcześnie terapię hormonalną tj w wieku 13 lat powinno być ok. Ja zaczęłam się leczyc mając 20 lat dopiero.

Na 25 sierpnia wizyta u ginekologa. Tego, który prowadził mnie 10 lat temu w szpitalu. Wtedy ta pani byla rezydentem. Dzisiaj jest dr nauk. Bardzo ciepła kobieta. Dużo mi pomogła jak leżałam w szpitalu. Przyjmuje prywatnie z tym, że na razie i tak chciałabym mieć jakiegoś ginekologa. Bo nie mam obecnie nikogo. Hormony może przepisać lek poz jeśli będę miała zaświadczenie że to biorę.

Dużo mnie to wszystko kosztuje. Nie wiem czy będę miała w ogóle siłę żeby spróbować zajść w ciążę. Jestem strasznie słaba psychicznie i obecnie na lekach przeciwlekowych.

Jutro wizyta u psychiatry. Mam nadzieję że dołoży mi coś przeciwlekowego w ciągu dnia.

Nadal pije kawę i nie jest mi z tym dobrze.

Trzymajcie się, Cześć

Opublikowany w Na bieżąco

8.08.2020 Jestem innym człowiekiem.

Weekend. Przyjechaliśmy do rodziców T. Od kiedy biorę leki stałam się innym człowiekiem. Nie wiem właściwie co mi jest. Wiem, że jestem gotowa na terapię. Bardzo chce wszystkiego. To smutne jak marnowalam sobie życie. Nie chce tego więcej robić.

Wiem, że leki nie są na stałe, ale pomogą mi się zmierzyć z psychoterapią i planami, które mam.

T znowu mnie zranił. Powiedział że nie wie co będzie za rok. Ja odebrałam to jako, że może nie będzie już ze mną. Jemu niby nie o to chodziło. Był płacz Ale nie było krzyku. W ogóle ostatnio jestem opanowana. Byłam gotowa odejść. Jesteśmy ze sobą 6 lat. Nie mamy ślubu ani T nie planuje dzieci. Zdałam sobie sprawę że nie mam nic. Że jak mnie zostawi to zostaje z niczym…

Kasa, którą włożyłam w urządzanie mieszkania jest palenie papierosów. Nie mam z tego nic. Bo nie zabiorę mebli 😦 postanowiłam ze będę bardziej oszczędzać dla siebie. Oczywiście będę kupować jedzenie i płacić pół czynszu. Ale to wszystko. Nie będę już inwestować w to czego nie mogę zabrać.

T bardzo przybiła wiadomość o moim odejściu. Serio szukałam już mieszkania tzn pokoju bo na mieszkanie raczej nie było by mnie stać. Byłam gotowa odejść.

Wczoraj długo rozmawialiśmy z T. Gadaliśmy o ślubie i dzieciach. Bo to główne powody dla których chciałam odejść. T nie chce adoptować dziecka. No rozumiem to nie jest łatwa decyzja. Starasz się o dziecko, które nie jest Twoje. Własne dzieci? Tu z kolei u mnie jest problem. Ale doszliśmy do porozumienia. Po pierwsze muszę się przebadać jakie w ogóle są szanse żebyśmy mieli swoje dzieci. To nie są plany na za rok czy dwa. To są plany kiedy dojdę do siebie będę czuła że jestem gotowa na to żeby mieć dziecko. Że dam mu wszystko co najlepsze. No i najważniejsze muszę móc, a to nie jest takie pewne. Jeżeli T kategorycznie odmówi posiadania dziecka mimo że będę mogła je mieć to się rozstaniemy. Bo na razie jest ze nie moge. Bo nie wiem. Jeśli będzie choć cień szansy nie poddam się.